niedziela, 30 marca 2014

Odcinek 83 Maud Pie

W dzisiejszym odcinku..... cała uwaga zostanie poświęcona jakieś nowej OC? Przynajmniej tytuł może wprowadzać w taki błąd. Hip, hip hura, że to nie odcinek o CMC!

Pinkie wzywa swoich dilerów (Mane Six) do swojego kokainowego laboratorium. Już niedługo na rynek zostanie wprowadzony nowy towar, a nasze główne bohaterki staną się miliarderkami. Dobra, żartuję. Koniec pierdolenia o bzdurach. Co Pinkie mogłaby chcieć od Mane Six zajebiście wcześnie rano nosząc czapkę kucharską oraz gogle ochronne? Może jakieś nowe babeczki? Nieee to nie ma sensu.

Ahh nowym OC okazała się siostra Pinkie, a samej różowej wariatce odpierdala z przygotowaniami na jej wizytę. Typowe.
Awwwwww.
W dzisiejszym odcinku dowiedzieliśmy się o super tajnym przepisie na słodkie kamyczki (co to do cholery jest?) i że robi się je z kamieni (Drodzy wegetarianie, rośliny też mają uczucia! Wpieprzajcie kamienie!)

A tak schodząc z tematu podejrzanych przekąsek... Pinkie wygląda przesłodko w tych okularach, goglach, whatever. 
To wygląda... idiotycznie.
Maud Pie. Szaro-fioletowy kucyk poruszający się z prędkością żółwia. Wygląda nudno i spokojnie. Zbyt spokojnie. Rodzina Pinkie Pie? Nie sądzę. Może adoptowana? Dodatkowo zajmuje się geologią i lubi kamienie. Kto ich nie lubi? 
"-A co mówi twoja kreacja?
-Ona nie mówi. To sukienka."
Ja pierdolę. Kocham tego poniacza. Szczera do bólu, nudna i bez polotu - czyżby ktoś się na mnie wzorował?

Jakiego zwierzaka może mieć ten socjopatyczny kucyk? Oczywiście, że kamień! What the hell. Kamień o imieniu Boulder (z angielskiego-głaz).

Ekstremalne zabawy w szukanie kamienia! What the hell x2. Ta postać to chyba czyste przeciwieństwo Pinkie Pie. Jest przyjebana po całości a nie jak ten różowy ADHDowiec.

Mane Six speszyła tego szarego odmieńca. Próbują spotykać się z nią osobno. Oczywiście, że wyjdzie jeszcze gorzej niż poprzednio. 

Dobra myślałem, że ta Maud jest po prostu dziwna. Ale ona myśli chyba tylko o kamieniach i skałach. Kamieniofilka głupia.

Coś w tym jest.
Pinkamena Diana Pie wróciła w nieco mniej przygnębiającej wersji. Super depresja bo przyjaciółki nie zaprzyjaźniły się z jej siostrą wielkie mi halo. To chyba jeszcze nie powód żeby przywoływać swoje mroczne alter ego.

Pinkie zrobiła hardkorowo dziwne coś co ma zjednoczyć jej przyjaciółki i siostrę. To nie wyjdzie. Chyba, że Maud na serio się ogarnie. 

Nasz wspaniały górnik z Minecrafta w hełmie niemieckiego żołnierza z Pierwszej Wojny Światowej ratuje Pinkie Pie przed kamienną lawiną rozbijając skały diamentowymi kopytami. Tak, dokładnie tak było. 
O dziwo to fajnie wygląda.
Wszyscy wymieniają się fajką naszyjnikami przyjaźni. Wow tak słodko, wow tyle wygrać, wow ten odcinek nie był wcale taki zły, a ja po prostu nie wiem co mógłbym więcej o nim napisać. Był... zadziwiająco dobry. A może to po prostu dzięki temu, że to nie był odcinek CMC? No nic. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś zobaczymy Maud Pie!



piątek, 28 marca 2014

Odcinek 82 Somepony to Watch Over Me

Nie wiem jak sparodiować nazwę dzisiejszego odcinka. Nawet z tłumaczeniem miałem problem. Ale nazwa w naszym ojczystym języku brzmiałaby coś ala "Ktoś kto o mnie dba". I znowu niepewność. Nazwa brzmi jakby chodziło o kogoś kto nie potrafi sam o siebie zadbać - CMC? Oby nie. Mam nadzieję, że w końcu dzisiaj się rozpiszę, a nie jak w ubiegłych dwóch odcinkach, kiedy modliłem się aby to był już koniec.

No i jak zwykle chyba wykrakałem. Pierwsze sekundy odcinka już pokazują tę zgraję bachorów. Kiedyś MLP było lepsze. Lepsze bo nie było CMC. Były prawdziwe i realistyczne problemy nękające współczesne społeczeństwa a nie pierdolenie o Chopenie przez trzy niedorozwinięte umysłowo, zakompleksione klaczki, których nikt nie lubi. Tak. To był świetny okres w serialu.

Apple Bloom zostaje sama w domu na jakieś popołudnie czy coś tam. Już w dzisiejszym odcinku "Apple Bloom sama w domu", czyli tradycyjny dla wszystkich Equestriańskich rodzin film puszczany w okresie wigilijnym. Ja pierdolę. Jak to będzie parodia "Kevina" to stracę resztki szacunku do tych, którzy to wymyślili.

Applejack i MacWieśniak wyruszają na super hardkorową wyprawę do "trudno dostępnych" miast w Equestrii. Plusem tego odcinka może być to, że chyba nieco uzupełnimy białe plamy na mapie Equestrii. Każda poszlaka i każde miasteczko jest na wagę złota! A minusem, że 3/4 aktualnych map Ekwestrji się zdeaktualizuje. No cóż. MLP daje i odbiera.

Nieważne. Twórcy chyba jednak nam nie pokażą tych nowych miejsc, a będzie tylko o tych 3 popierdolonych, małych, upośledzonych źrebakach. Fuck this odcinek. Trzeci odcinek z rzędu w którym jest CMC albo coś jeszcze gorszego. No nic trzeba to przeboleć.

Komórka na kapelusze i kokardy. Jebłem.
Super - nadopiekuńcza Applejack wraca i rozpierdala wszelkie plany zrobienia super domówki dla nikogo, bo Applebloom nie ma przyjaciół w drobny mak. Na Apple Bloom spada jedzenie. Wielokrotnie.

Jeden kask to za mało? Weź dwa! A z innej beczki to te kaski wyglądają jak robot błagający aby ktoś go dobił.
Zjebana piosenka CMC. Przemilczę ocenę. Apple Bloom ucieka z chaty przed tą psychopatką. Idzie na samobójczą misję dostawy jakichś tam ciast. Oczywiście twórcy nie uwzględnili tego, że Apple Bloom nie ma pojęcia dokąd ma iść. Wbudowali jej GPS'a chyba w tym kasku. Pardon. Jednak ma mapę. Wycofuję wszystkie kalumnie rzucone w stronę twórców.

Wybuchające ogniem bagna w Equestrii! Jak słodko. Czyżby rodzina Apple dostarcza swoje super słodkie jabłeczniczki do Mordoru? Tak, to jedyne sensowne wyjaśnienie. 

Chimero-wężo-lwo-koziorożco-coś atakuje biedną Apple Bloom. No nareszcie. Już widzę te nagłówki " zginęła z jabłecznikiem w ręku", albo "Mordor wypowiada wojnę Equestrii. Powszechna mobilizacja". 

Mniam! Nie zapomnijcie o ziemniaczkach!
Applejack na ratunek! Nasza farmerka amatorsko zajmuje się polowaniem na demony. Ognioodporne skarpetki (a właściwie buty). Rozkładane krzesło na lwy!  Nie no nie wytrzymię.

Wielki ratunek bzdury bzdury. Podsumowanie odcinka bzdury bzdury bzdury. Ale walka z Chimerą była całkiem ciekawa no nie mogę powiedzieć, że nie.




sobota, 22 marca 2014

Odcinek 81 "Te małe latające gówna"

Chwała Neptunowi, że dziś nie muszę opisywać odcinka o CMC. W końcu nie będzie czystej nienawiści w postaci kolejnego idiotycznego posta na tym blogu. Żartuję. Dzisiaj będzie jeszcze gorzej. Jaka to kolejna zła istota nawiedzi Equestrię, że prawdopodobnie będę ją/je nienawidzić jeszcze bardziej od trzech popierdolonych źrebaków z zespołem Downa, nadpobudliwością i ogólnym brakiem poszanowania do wszystkiego co kocham w MLP. Tego dowiemy się już wkrótce, gdyż magiczny guziczek "play" już czeka na małe co nieco z moim kursorem (przeczytałem te zdanie jeszcze raz i uznałem, że brzmi bez sensu i trochę pedalsko ale co tam zostawię).

Kurwa. Co ja za bzdury muszę oglądać. Dlaczego epickie walki bogiń nocy i dnia muszą się przeplatać z jakimiś pedalskimi shitami (uwaga... chodziło mi o brezzies nie o kuce, spokojnie).

"Zefiry". Tak nazywa się ten shit. Zaraz, zaraz coś mi świta w głowie. Google na pomoc! Jak mówi kopiuj-wklejka z Wikipedii: "Zefir – w mitologii greckiej bóg i uosobienie wiatru zachodniego". "Od Zefira pochodzi nazwa łagodnego i ciepłego wiatru – zefir (zefirek)".


Tak. Profanujcie mitologię grecką. Na pewno wyjdzie wam to na dobre. Zeusie, widzisz a nie grzmisz.
Dobra. Załapałem. RD ma zrobić "zefir" dla "zefirów". Czyli... ma stworzyć po prostu ten mitologiczny wiatr zachodni dla "tego pedalskiego gunwa", żeby odleciały stamtąd jak najszybciej. Tyle problemów z tłumaczeniem matko święta. Yay!
"Zefirki" potrzebują super dogodnych warunków, ciśnienia atmosferycznego,ciszy i spokoju aby w spokoju przelecieć przez Ponyville bla bla bla. Jak zwykle ktoś musi coś odpierdolić. 





Rarity chce zabić Zefiry swoim pięknem! Jakże wspaniała i stylowa śmierć.



Rarity w nagiej sesji fotograficznej + świetlista cenzura.
Polowanie na Zefiry czas zacząć! Spike za pomocą liścia rozpierdolił mały oddział nieprzyjaciela. Czekamy na wsparcie i rozkazy dowództwa. Dlaczego odnoszę wrażenie, że Zefiry mówią po niemiecku?

Fluttershy prawdopodobnie przetrzymuje Zefiry aby spędzić z tym czymś więcej czasu. Wow. Takie niespodziewane. Nieważne. Jest zupełnie odwrotnie. Zefiry- idioci chcą zostać z Fluttershy. Przywódca Zefirów - nazwijmy go Hitler, chce spierdalać jak najprędzej przed tą podejrzaną zoofilką. O dziwo tylko miniaturowy Hitler myśli logicznie.

Hitler i Fluttershy łączą siły by przekonać tych idiotów aby wrócili do domu. A nie. Hitler uciekł. Brawo dla naczelnego wodza Zefirkowej Rzeszy! 

Twilight zamienia Mane 5 w Zefiry aby pomóc im stawić czoła Zefirowi wiatrowi. Wiedziałem, że ten odcinek będzie katastrofą ale nie, że aż taką. Nienawidzę tego odcinka.

Mane six ratuje sytuacje, miniaturowa kraina w jakieś skale, różowy Hitler ma dziecko, Rzesza napada na Związek Radziecki. Dzień jak co dzień, dzień po dniu. Fluttershy ma kolejny klucz w postaci niebieskiego kwiatka. 

Odcinek z serii " II Wojna Światowa", a My Little Pony. Oczywiście nie muszę podsumowywać, że był totalnie do bani, a Brezzies potraktowałbym napalmem, ewentualnie miotaczem ognia.


sobota, 15 marca 2014

Odcinek 80 Tłajlajt tajm

Co nas dzisiaj czeka? Kolejny odcinek o Twilight? Hmm. Brzmi całkiem zachęcająco.

Twilight bawi się w Dumbledora czyli uczy jakieś bachory [czytaj Sweetie coś tam] jak używać magii [czytaj: jak walczyć z czarną magią]. Sweetie oczywiście jest totalnie do bani. Kto by się spodziewał?

Apple Bloom znęca się nad niewinnymi sadzonkami jabłoni. Kurwa co za bzdury w tym dzisiejszym odcinku. CMC proszę stąd wypieprzać, czekam na jakąś prawdziwą akcję a nie problemy zakompleksionych źrebaków. O, Apple Bloom zabiła sadzonkę. Zajebiście. Serial propaguje znęcanie się nad roślinami.

Moje początkowe przypuszczenia, że to będzie odcinek o Twilight chyba pójdą w zapomnienie, bo ciągle jest tylko o tych jebanych Krzyżowcach Słodkiej Skazy.

Jak zwykle CMC jest prześladowane i hejtowane przez całą społeczność. Pierwszy raz widzę logiczne myślenie ze strony CMC, gdyż bronią się przed innymi swoją znajomością z Jaśnie Oświeconą Księżniczką Twilight Sparkle. Oczywiście, że nikogo to nie obchodzi bo Twilight cały czas jest malutkim popychadłem z biblioteką a nie prawdziwą władczynią.

No kurwa oczywiście iż się pomyliłem. Wszyscy nagle uważają znajomość z Twilght za coś ponadczasowego, magicznego i o kurwa o kurwa Tłajli na mnie spojrzała macie mnie wielbić gdyż taka jest wola naszej władczyni. Kurwa co za stek bzdur. Zmierzchopegazorożec iskry znają wszyscy w Ponyville i jakoś nikogo to za bardzo nie obchodziło, że jest jakąś tam księżniczką.

CMC daje się nabrać na podstępy Tiary i łyżki. Kurwa. Nienawidzę tego odcinka. Za dużo tych małych bachorów, dających się nabrać na wszystkie wkrynty środowiska.

Tiara i łyżka są psycho fankami naszej ukochanej głównej bohaterki. Ja pierdole.

CMC są bardzo super sławne kosztem Twilight. Tyle wygrać. Jakbym organizował w mojej szkole spotkania z Bronisławem Komorowskim to też by był taki szum? No kurwa nie sądzę.

Drogi pamiętniczku. W dzisiejszym odcinku dowiedzieliśmy się, że Twilight je posiłki w restauracjach sieci McDonald's. A no i jeszcze Pinkie Pie dorabia tam jako kelnerka. Tyle nowych rzeczy, kiedy ten odcinek się skończy? Ja cierpię. Cierpię cierpieniem cierpiących przez te durne CMC.

Twilight wcale nie miała nic przeciwko bycia super celebrytką. Podpisała parę autografów i uciekła do biblioteki. Ale dzięki temu CMC jest jeszcze bardziej super sławne. Pławią się w chwale i luksusie. Wow.
Tyle wygrać dzięki znajomości z jakimś super nerdem.

It's Twilgiht Time!
TWILIGHT TIME! TWILIGHT TIME! TWILIGHT TIME!

Twilight z kwiatem we włosach? Awwww.
Nah. Ten odcinek zawierał ciekawy morał ale fakt, że głównym bohaterem było CMC obrzydził mi ten odcinek. Przepraszam bardzo ale po prostu nie trawię tej trójki.