Kurwa. Co ja za bzdury muszę oglądać. Dlaczego epickie walki bogiń nocy i dnia muszą się przeplatać z jakimiś pedalskimi shitami (uwaga... chodziło mi o brezzies nie o kuce, spokojnie).
"Zefiry". Tak nazywa się ten shit. Zaraz, zaraz coś mi świta w głowie. Google na pomoc! Jak mówi kopiuj-wklejka z Wikipedii: "Zefir – w mitologii greckiej bóg i uosobienie wiatru zachodniego". "Od Zefira pochodzi nazwa łagodnego i ciepłego wiatru – zefir (zefirek)".
Tak. Profanujcie mitologię grecką. Na pewno wyjdzie wam to na dobre. Zeusie, widzisz a nie grzmisz.
Dobra. Załapałem. RD ma zrobić "zefir" dla "zefirów". Czyli... ma stworzyć po prostu ten mitologiczny wiatr zachodni dla "tego pedalskiego gunwa", żeby odleciały stamtąd jak najszybciej. Tyle problemów z tłumaczeniem matko święta. Yay!
"Zefirki" potrzebują super dogodnych warunków, ciśnienia atmosferycznego,ciszy i spokoju aby w spokoju przelecieć przez Ponyville bla bla bla. Jak zwykle ktoś musi coś odpierdolić.
![]() |
| Rarity chce zabić Zefiry swoim pięknem! Jakże wspaniała i stylowa śmierć. |
![]() |
| Rarity w nagiej sesji fotograficznej + świetlista cenzura. |
Fluttershy prawdopodobnie przetrzymuje Zefiry aby spędzić z tym czymś więcej czasu. Wow. Takie niespodziewane. Nieważne. Jest zupełnie odwrotnie. Zefiry- idioci chcą zostać z Fluttershy. Przywódca Zefirów - nazwijmy go Hitler, chce spierdalać jak najprędzej przed tą podejrzaną zoofilką. O dziwo tylko miniaturowy Hitler myśli logicznie.
Hitler i Fluttershy łączą siły by przekonać tych idiotów aby wrócili do domu. A nie. Hitler uciekł. Brawo dla naczelnego wodza Zefirkowej Rzeszy!
Twilight zamienia Mane 5 w Zefiry aby pomóc im stawić czoła Zefirowi wiatrowi. Wiedziałem, że ten odcinek będzie katastrofą ale nie, że aż taką. Nienawidzę tego odcinka.
Mane six ratuje sytuacje, miniaturowa kraina w jakieś skale, różowy Hitler ma dziecko, Rzesza napada na Związek Radziecki. Dzień jak co dzień, dzień po dniu. Fluttershy ma kolejny klucz w postaci niebieskiego kwiatka.
Odcinek z serii " II Wojna Światowa", a My Little Pony. Oczywiście nie muszę podsumowywać, że był totalnie do bani, a Brezzies potraktowałbym napalmem, ewentualnie miotaczem ognia.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz