czwartek, 17 kwietnia 2014

Odcinek 86 TESTU TESTU RAZ DWA TRZY

Chwała Neptunowi i serialowi The Littlest Pet Shop czy jak mu tam. Dzięki końcowi sezonu tej popierdolonej bajki dla dzieci nie było jednego odcinka innej popierdolonej bajki dla dzieci a co za tym idzie mam więcej czasu na recenzję! Nie to, żebym się cieszył, że nie było kolejnego odcinka MLP ale w końcu! W końcu z radością i uśmiechem na ustach mogę stwierdzić: Tak, mam zrecenzowany NAJNOWSZY odcinek MLP jeszcze przed wydaniem kolejnego!

I jeszcze z serii ogłoszeń parafialnych: posty robią się coraz to krótsze, a to jest niedopuszczalne! Mam zamiar dzisiaj przełamać złą passę, brak weny na hejty i dać dobrą recenzję oraz zrozumieć przekaz edukacyjno-wychowawczy dzisiejszego odcinka sprzed tygodnia.

Twilight wkurwia się na Rainbow bo ta przeszkadza jej w tworzeniu zaklęcia masowej zagłady. Rainbow jako najszybszy obiekt w całej znanej Equestrii musi uczyć się do sprawdzianu z wiedzy o Cyrkowych Zjebach Wonderbolts aby się do nich dostać. Kpina do potęgi. Rainbow powinna być tam kapitanem a jak nie to powinna wyśmiać tą śmieszną drużynę pseudo-artystyczną.
"I don't give a fuck"
Twilight zmusza Rainbow do uczenia się do testu bo ma kompleksy. O, i nawet używa teleportacji! Brawo dla twórców! Te pękające bańki jako teleportacja wyglądają naprawdę nieźle. 
A na matematyce wyglądam tak!
Twilight uczy jak się uczyć!
KROK PIERWSZY: CZYTANIE I PODKREŚLANIE (czytaj: przeczytaj książkę siedemnaście razy następnie podkreśl cały tekst markerem).
A nie mówiłem?

Rainbow prekursorem nowego nurtu w sztuce equestriańskiej - gryzmolizm!
Twilight wykłada bardzo ważny wykład (tak wiem masło maślane, krzesło krzesłowe, wodnista woda) na temat historii Wonderbolts która rozkminia nam trochę historię samej Equestrii. Rainbow tańczy z Owlowciousem i Spikiem. Wątpię, żeby jakoś udało się ją nakłonić do nauki. Chyba, że zagrożą jej wyjebaniem z potencjalnych szeregów rezerwy Łonderbols (to brzmi tak smutno i niegodnie jak dla Rainbow).

PUF PUF PUF. Twilight napierdala teleportacją jak podygana, co mnie bardzo cieszy bo wygląda to coraz bardziej epicko. Rainbow zostaje zmuszona do pisania kartkówki (o zgrozo!). Nasza tęczowa przyjaciółka jest totalnie do bani (któż się tego spodziewał?). Zdaje sobie sprawę, że musi się naprawdę przygotować do tegoż testu. Twilight pufa się w te i we wte. 

Nauczycielka i uczennica zaczynają się kłócić. I NAGLE emm. znaczy... jeśli można.... pojawia się... emm.. Fluttershy. Żółta zoofilka wielbicielka zwierząt próbuje pogodzić ze sobą obie strony konfliktu.

Fluttershy zabiera wyimaginowaną przeze mnie pałeczkę nauczania od Twilight i robi edukacyjny występ teatralny.
Luna i Celestia potrzebują snickersa bo chyba zaczynają gwiazdorzyć.
Sztuka okazuje się totalną porażką. Latające żółwie porywające króliko-Celestię, spadający księżyc, psy z rogami to wszystko się nie trzyma kupy. Fluttershy jest chyba jeszcze gorsza od Twilgiht.

Pinkie Pie na ratunek! Tak, na pewno ona będzie super nauczycielką. Jeden półgłówek uczący drugiego. To ma przyszłość. Kto będzie następny? Rolnik albo krawcowa? Bez sensu. No ale dobra zobaczmy co wymyśli nasza różowa wariatka. 

Pokaz muzyczny najlepszym sposobem na naukę wiedzy z historii? Nie sądzę. Ale może być ciekawa piosenka z tego. 

PINKIE BEAT BOXUJE PRZY AKOMPANIAMENCIE DJ PONY CZYLI VINYL SCRATCH. Kocham ten odcinek. I jeszcze rapowy układ taneczny.
#SWAG
Nie mam pojęcia o czym ona śpiewa. Czyli dokładnie jak w rapie! Rapowana historia Wonderboltsów na szczyt listy sprzedaży. Platynową płytę zdobyłaby bez problemu!

Krawcowa na pomoc. Oczywiście w najbardziej epickim stroju jaki mógłbym sobie wyobrazić!
BITCH PLEASE I'M FABOLUOUS!
Nareszcie. Nareszcie Rarcia ubrała coś pod kolor grzywy, co nie wygląda idiotycznie. To jest genialne.
Dobra chyba już nawet wiem co wymyśliła Rarity. Historyczny pokaz mody? Pewnie tak.

Yay zgadłem. Pokaz mody jest do bani. Oczywiście wykluczając Rarity, która wygląda w swym stroju bajecznie. 

No i czas na rolnika. Jakież to zadziwiające sposoby na naukę pokaże nam Applejack? Pewnie coś idiotycznego. Na pewno coś idiotycznego. Nie. Nic nie pokaże. Jak zwykle Applejack nie ma nic ciekawego do zaoferowania czy to innej Mane Six czy to widzowi. Głupi kucyk tła.

-Pinkie przestań rapować! To na pewno nie pomoże Rainbow. - nigdy nie sądziłem, że w serialu padną takie słowa.

Rainbow Dash jest na skraju załamania nerwowego. Olewa wszystko i ucieka przed swoimi problemami z testem. Nie łatwiej byłoby zrobić sobie ściągę? 

Rainbow potrafi ogarniać miliard rzeczy podczas latania. Kojarzycie ludzi, którzy jadą samochodem, rozmawiają przez telefon i robią jeszcze pierdyliard innych rzeczy i wszystko im się udaje dzięki nadzwyczajnej podzielności uwagi? To Rainbow ma tak samo tylko, że bardziej. 

Twilight na pomoc! Znowu. Tylko teraz naprawdę pomoże nie tak jak wcześniej.

-Więc... Jak leci?
-A nic. Tylko moje marzenia jutro legną w gruzach. - I''m Twilight. I'm helping.

Twilgiht popierdoloną metodą uczenia się poprzez lot nauczyła w końcu czegoś Rainbow. 

Czego nauczyła się Rainbow? Nowej metody nauki poprzez latanie. Ale nie to jest ważne w dzisiejszym ubiegłotygodniowym odcinku. O wiele ważniejsze jest to czego nauczyła się Twilight. Jedna metoda nauki nigdy nie jest lepsza od drugiej, bo każdy z nas jest indywidualny i wyjątkowy.

Dobra dość tego sentymentalnego pierdolenia. DAJCIE MI MOJE UBER TĘCZOWE MANE SIX.







piątek, 11 kwietnia 2014

Odcinek 85 SKOK WIARY

A już w dzisiejszym odcinku: Mane Six staje po stronie Assasynów i zacznie odwieczną walkę z Templariuszami! Nasze ulubione kucyki nauczą się jak biegać po dachach i podcinać ludziom kucom tętnice. Kulminacją assasyńskiego treningu będzie tradycyjny "Skok wiary" czyli spierdolenie się ze stratosfery do małego wozu z sianem. Seems logic.

A teraz już na serio. Applejack, MacRoyal i reszta tej upiornej rodziny taplają się w jeziorku/stawku/kurwa zbiorniku wodnym. Babcia Granny czy jak jej tam ma retrospekcję jak rozpierdoliła się z szóstego piętra o wodę. Nie wierzę w MLP istnieje coś takiego jak napięcie powierzchniowe? Szacun. W każdym razie boi się bardzo bardzo wody. Wodofobia.
"Uważaj na wodę. Ona cię zniszczy. Ona jest zua." - Bumbum4

Niech zgadnę: to będzie odcinek o przezwyciężaniu irracjonalnych lęków? O dziwo to może być całkiem ciekawe.

Podejrzany cyrk przyjechał do Ponyville. Nie. Nie,nie,nie,nie to nie może być prawda. ONI WRÓCILI.
ONI.
Stare podania i legendy mówiły o ich powrocie. Lecz nikt nie chciał wierzyć. Nikt, aż było za późno, żeby to powstrzymać...

FLIMFLAM BROTHERS SIEJĄ ZNISZCZENIE I CHAOS SWOJĄ CYGAŃSKĄ MAGIĄ W PONYVILLE. ZNOWU. Oczywiście z piosenką na ustach i podejrzanym produktem który próbują wcisnąć głupiemu tłumowi! Co dzisiaj mają? Cudowny toniko-lek na wszystkie fucking dolegliwości. Gdzie tkwi haczyk, że tonik ten zrasta nam złamane kości? Magia leczenia? Kij wie. I dlaczego prezentują go w cyrku?

Nieważne. Ten odcinek prezentuje bardzo ważne zjawisko w naszej współczesnej kulturze. Stara banda emerytów daje się omotać miliardom akwizytorów aby kupić najbardziej durne i niepotrzebne produkty w PRC (People's Republic of China). 

O dziwo tonik naprawdę działa. Wait, myliłem się? Oczywiście, że nie! To na pewno zastosowanie efektu Placebo dzięki czemu wszyscy myślą, że lekarstwo działa. Jak z Oscilococinum. 

Applejack próbuje zniszczyć FlimFlam Brother's Company przez odkrycie ich niecnego procederu. Oczywiście, że nie mają dowodów na to ani nic.

NIEE! Applejack się poddaje. Koniec odcinka. A nie. Jeszcze 10 minut. Shieet.

Applejack. Element uczciwości. Został chamsko wkopany w kampanię reklamową nowego lekarstwa. APPLEJACK APPROVED!

Doctor Whooves, Lyra i Zbigniew Wodecki w żyri zawodów pływackich.
Babcia Granny i Apple Bloom wygrywają miszczostwa w pływaniu, jakiś tam puchar, hajs i sławę. Następnie próbuje popełnić samobójstwo skacząc z szóstego piętra do szklanki wody. To nie jest głupota. To jest niechęć do życia i chęć skończenia z nim. 

Applejack ratuje Granny Smith. Kłamstwo wychodzi na wierch. Placebo to zło. A no i jeszcze ONI. ONI zniknęli. Znowu.

Kolejny klucz do uber tęczowatości zdobyty!


sobota, 5 kwietnia 2014

Odcinek 84 "Coś po angielsku czego nie wiem jak przetłumaczyć"

"For Whom the Swieete Bell toils" - co to kurwa za nazwa odcinka? Dlaczego moje umiejętności gramatyczne z angielskiego są na takim niskim poziomie? Tego się nie dowiemy. Ale można byłoby przetłumaczyć to na "Dla tego, dla którego męczy się Swettie". Oczywiście, że źle to przetłumaczyłem ale tak mi się podoba i jest dobrze. Polecam też bardzo tłumaczenie Googla: "dla których trudów kochanie Belle".

Dobra koniec tej lingwistycznej rozkminy. Co zastanie nas w dzisiejszym odcinku który leciał tydzień temu? Jestem prawie pewien, że to odcinek o Sweetie Bell (Thank you Captain Obvious!). Oczywiście mi się nie podoba, bo nie lubię tej postaci. Cholerne CMC...

Rarity robi stroje dla podejrzanej grupy tancerek erotycznych, a jej siostra jej w tym pomaga. Kurwa znowu Rarity musi ratować ten odcinek, bo już zalatuje nudą. Rarity zawali super ważne zlecenie roku aby naprawić niespełnione marzenia jakieś chujowe stroje CMC. Czego teraz nauczy nas MLP? Czy zawalić karierę czy stracić szacunek naszych bliskich?

Rarcia zdążyła na czas z kostiumami. CMC odpierdala fuszerkę sztukę. Pierdolenie o szopenie. Jakaś parodia Szekspira. Wow. Jakież to oryginalne.

Rarity zabrała Mane Six do niewolniczej pracy przy strojach przez co nie obejrzały zjebanej sztuki CMC. Trolololo! Rarcia daje i odbiera - CMC się w piekle poniewiera! Nikomu nie podobała się sztuka tylko kostiumy! ŻRYJ GRUZ CMC I ZNIKNIJ W CIENIU WSPANIAŁOŚCI ELEMENTU SZCZODROŚCI.

Kłótnia. Kłótnia. Kłótnia. Sweetie Bell się wkurwia. Rarity zaczyna nadużywać stwierdzenia "Creme de la creme".

Brawo Sweetie Bell. Właśnie trafiłaś na moją czarną listę postaci które powinny zginąć jak najszybciej a najlepiej w następnym odcinku. Popierdolona mała jednorożec sabotuje pracę Rarci w akcie zemsty za to, że jest wspaniała a ona nie. ZGIŃ PRZEPADNIJ PIEKIELNY POMIOCIE.

Alabastrowy jednorożec ma popierdolone koszmary o rozdaniu Oscarów. LUNA NA RATUNEK *nuci muzyczkę z Indiany Jonesa* TA TA TA TA DA DA DA TA TA TA TA DA DA DA DA DA TADADA DAAA TADAAAA TADA TADA TADA TADAAAAA!
I'm sexy and I know it!
Swettie Bell i Jaśnie Oświecona Księżniczka Nocy przemierzają odmęty kucowatego umysły popierdolonego źrebaka pod postacią duchów. Emm chyba gdzieś już to widziałem?

Luna i Sweetie w odwróconych kolorach. O dziwo to nie ja grzebałem w paincie tylko twórcy. Wait ale coś jest nie tak...
Luna i to coś biegają po drodze z gwiazd w kosmosie. Dobry stuff.
Wiedziałem! Oryginalne kolory też są popieprzone.
Sweetie się budzi i biegnie z misją de-sabotażową do Canterlotu. Wow. Ale i tak nie skreślę cię z mojej listy.

MISTRZ PAINTA KONTRATAKUJE
Swettie Belle naprawiła swój błąd przy okazji popełniając kolejny. Zamiast ładnie naprawić piękny kapelusz i zostawić go w spokoju zamieniła wprost epickie oko w wydzierganego przez przedszkolaka delfina. Wow. Dobijcie mnie. Luna dlaczego ty się na to zgodziłaś , co w ciebie wstąpiło?

Oficjalnie stwierdzam, że duża ilość Rarity i Luny uratowały ten odcinek przed spartaczeniem go przez CMC. Good job Luna!




niedziela, 30 marca 2014

Odcinek 83 Maud Pie

W dzisiejszym odcinku..... cała uwaga zostanie poświęcona jakieś nowej OC? Przynajmniej tytuł może wprowadzać w taki błąd. Hip, hip hura, że to nie odcinek o CMC!

Pinkie wzywa swoich dilerów (Mane Six) do swojego kokainowego laboratorium. Już niedługo na rynek zostanie wprowadzony nowy towar, a nasze główne bohaterki staną się miliarderkami. Dobra, żartuję. Koniec pierdolenia o bzdurach. Co Pinkie mogłaby chcieć od Mane Six zajebiście wcześnie rano nosząc czapkę kucharską oraz gogle ochronne? Może jakieś nowe babeczki? Nieee to nie ma sensu.

Ahh nowym OC okazała się siostra Pinkie, a samej różowej wariatce odpierdala z przygotowaniami na jej wizytę. Typowe.
Awwwwww.
W dzisiejszym odcinku dowiedzieliśmy się o super tajnym przepisie na słodkie kamyczki (co to do cholery jest?) i że robi się je z kamieni (Drodzy wegetarianie, rośliny też mają uczucia! Wpieprzajcie kamienie!)

A tak schodząc z tematu podejrzanych przekąsek... Pinkie wygląda przesłodko w tych okularach, goglach, whatever. 
To wygląda... idiotycznie.
Maud Pie. Szaro-fioletowy kucyk poruszający się z prędkością żółwia. Wygląda nudno i spokojnie. Zbyt spokojnie. Rodzina Pinkie Pie? Nie sądzę. Może adoptowana? Dodatkowo zajmuje się geologią i lubi kamienie. Kto ich nie lubi? 
"-A co mówi twoja kreacja?
-Ona nie mówi. To sukienka."
Ja pierdolę. Kocham tego poniacza. Szczera do bólu, nudna i bez polotu - czyżby ktoś się na mnie wzorował?

Jakiego zwierzaka może mieć ten socjopatyczny kucyk? Oczywiście, że kamień! What the hell. Kamień o imieniu Boulder (z angielskiego-głaz).

Ekstremalne zabawy w szukanie kamienia! What the hell x2. Ta postać to chyba czyste przeciwieństwo Pinkie Pie. Jest przyjebana po całości a nie jak ten różowy ADHDowiec.

Mane Six speszyła tego szarego odmieńca. Próbują spotykać się z nią osobno. Oczywiście, że wyjdzie jeszcze gorzej niż poprzednio. 

Dobra myślałem, że ta Maud jest po prostu dziwna. Ale ona myśli chyba tylko o kamieniach i skałach. Kamieniofilka głupia.

Coś w tym jest.
Pinkamena Diana Pie wróciła w nieco mniej przygnębiającej wersji. Super depresja bo przyjaciółki nie zaprzyjaźniły się z jej siostrą wielkie mi halo. To chyba jeszcze nie powód żeby przywoływać swoje mroczne alter ego.

Pinkie zrobiła hardkorowo dziwne coś co ma zjednoczyć jej przyjaciółki i siostrę. To nie wyjdzie. Chyba, że Maud na serio się ogarnie. 

Nasz wspaniały górnik z Minecrafta w hełmie niemieckiego żołnierza z Pierwszej Wojny Światowej ratuje Pinkie Pie przed kamienną lawiną rozbijając skały diamentowymi kopytami. Tak, dokładnie tak było. 
O dziwo to fajnie wygląda.
Wszyscy wymieniają się fajką naszyjnikami przyjaźni. Wow tak słodko, wow tyle wygrać, wow ten odcinek nie był wcale taki zły, a ja po prostu nie wiem co mógłbym więcej o nim napisać. Był... zadziwiająco dobry. A może to po prostu dzięki temu, że to nie był odcinek CMC? No nic. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś zobaczymy Maud Pie!



piątek, 28 marca 2014

Odcinek 82 Somepony to Watch Over Me

Nie wiem jak sparodiować nazwę dzisiejszego odcinka. Nawet z tłumaczeniem miałem problem. Ale nazwa w naszym ojczystym języku brzmiałaby coś ala "Ktoś kto o mnie dba". I znowu niepewność. Nazwa brzmi jakby chodziło o kogoś kto nie potrafi sam o siebie zadbać - CMC? Oby nie. Mam nadzieję, że w końcu dzisiaj się rozpiszę, a nie jak w ubiegłych dwóch odcinkach, kiedy modliłem się aby to był już koniec.

No i jak zwykle chyba wykrakałem. Pierwsze sekundy odcinka już pokazują tę zgraję bachorów. Kiedyś MLP było lepsze. Lepsze bo nie było CMC. Były prawdziwe i realistyczne problemy nękające współczesne społeczeństwa a nie pierdolenie o Chopenie przez trzy niedorozwinięte umysłowo, zakompleksione klaczki, których nikt nie lubi. Tak. To był świetny okres w serialu.

Apple Bloom zostaje sama w domu na jakieś popołudnie czy coś tam. Już w dzisiejszym odcinku "Apple Bloom sama w domu", czyli tradycyjny dla wszystkich Equestriańskich rodzin film puszczany w okresie wigilijnym. Ja pierdolę. Jak to będzie parodia "Kevina" to stracę resztki szacunku do tych, którzy to wymyślili.

Applejack i MacWieśniak wyruszają na super hardkorową wyprawę do "trudno dostępnych" miast w Equestrii. Plusem tego odcinka może być to, że chyba nieco uzupełnimy białe plamy na mapie Equestrii. Każda poszlaka i każde miasteczko jest na wagę złota! A minusem, że 3/4 aktualnych map Ekwestrji się zdeaktualizuje. No cóż. MLP daje i odbiera.

Nieważne. Twórcy chyba jednak nam nie pokażą tych nowych miejsc, a będzie tylko o tych 3 popierdolonych, małych, upośledzonych źrebakach. Fuck this odcinek. Trzeci odcinek z rzędu w którym jest CMC albo coś jeszcze gorszego. No nic trzeba to przeboleć.

Komórka na kapelusze i kokardy. Jebłem.
Super - nadopiekuńcza Applejack wraca i rozpierdala wszelkie plany zrobienia super domówki dla nikogo, bo Applebloom nie ma przyjaciół w drobny mak. Na Apple Bloom spada jedzenie. Wielokrotnie.

Jeden kask to za mało? Weź dwa! A z innej beczki to te kaski wyglądają jak robot błagający aby ktoś go dobił.
Zjebana piosenka CMC. Przemilczę ocenę. Apple Bloom ucieka z chaty przed tą psychopatką. Idzie na samobójczą misję dostawy jakichś tam ciast. Oczywiście twórcy nie uwzględnili tego, że Apple Bloom nie ma pojęcia dokąd ma iść. Wbudowali jej GPS'a chyba w tym kasku. Pardon. Jednak ma mapę. Wycofuję wszystkie kalumnie rzucone w stronę twórców.

Wybuchające ogniem bagna w Equestrii! Jak słodko. Czyżby rodzina Apple dostarcza swoje super słodkie jabłeczniczki do Mordoru? Tak, to jedyne sensowne wyjaśnienie. 

Chimero-wężo-lwo-koziorożco-coś atakuje biedną Apple Bloom. No nareszcie. Już widzę te nagłówki " zginęła z jabłecznikiem w ręku", albo "Mordor wypowiada wojnę Equestrii. Powszechna mobilizacja". 

Mniam! Nie zapomnijcie o ziemniaczkach!
Applejack na ratunek! Nasza farmerka amatorsko zajmuje się polowaniem na demony. Ognioodporne skarpetki (a właściwie buty). Rozkładane krzesło na lwy!  Nie no nie wytrzymię.

Wielki ratunek bzdury bzdury. Podsumowanie odcinka bzdury bzdury bzdury. Ale walka z Chimerą była całkiem ciekawa no nie mogę powiedzieć, że nie.




sobota, 22 marca 2014

Odcinek 81 "Te małe latające gówna"

Chwała Neptunowi, że dziś nie muszę opisywać odcinka o CMC. W końcu nie będzie czystej nienawiści w postaci kolejnego idiotycznego posta na tym blogu. Żartuję. Dzisiaj będzie jeszcze gorzej. Jaka to kolejna zła istota nawiedzi Equestrię, że prawdopodobnie będę ją/je nienawidzić jeszcze bardziej od trzech popierdolonych źrebaków z zespołem Downa, nadpobudliwością i ogólnym brakiem poszanowania do wszystkiego co kocham w MLP. Tego dowiemy się już wkrótce, gdyż magiczny guziczek "play" już czeka na małe co nieco z moim kursorem (przeczytałem te zdanie jeszcze raz i uznałem, że brzmi bez sensu i trochę pedalsko ale co tam zostawię).

Kurwa. Co ja za bzdury muszę oglądać. Dlaczego epickie walki bogiń nocy i dnia muszą się przeplatać z jakimiś pedalskimi shitami (uwaga... chodziło mi o brezzies nie o kuce, spokojnie).

"Zefiry". Tak nazywa się ten shit. Zaraz, zaraz coś mi świta w głowie. Google na pomoc! Jak mówi kopiuj-wklejka z Wikipedii: "Zefir – w mitologii greckiej bóg i uosobienie wiatru zachodniego". "Od Zefira pochodzi nazwa łagodnego i ciepłego wiatru – zefir (zefirek)".


Tak. Profanujcie mitologię grecką. Na pewno wyjdzie wam to na dobre. Zeusie, widzisz a nie grzmisz.
Dobra. Załapałem. RD ma zrobić "zefir" dla "zefirów". Czyli... ma stworzyć po prostu ten mitologiczny wiatr zachodni dla "tego pedalskiego gunwa", żeby odleciały stamtąd jak najszybciej. Tyle problemów z tłumaczeniem matko święta. Yay!
"Zefirki" potrzebują super dogodnych warunków, ciśnienia atmosferycznego,ciszy i spokoju aby w spokoju przelecieć przez Ponyville bla bla bla. Jak zwykle ktoś musi coś odpierdolić. 





Rarity chce zabić Zefiry swoim pięknem! Jakże wspaniała i stylowa śmierć.



Rarity w nagiej sesji fotograficznej + świetlista cenzura.
Polowanie na Zefiry czas zacząć! Spike za pomocą liścia rozpierdolił mały oddział nieprzyjaciela. Czekamy na wsparcie i rozkazy dowództwa. Dlaczego odnoszę wrażenie, że Zefiry mówią po niemiecku?

Fluttershy prawdopodobnie przetrzymuje Zefiry aby spędzić z tym czymś więcej czasu. Wow. Takie niespodziewane. Nieważne. Jest zupełnie odwrotnie. Zefiry- idioci chcą zostać z Fluttershy. Przywódca Zefirów - nazwijmy go Hitler, chce spierdalać jak najprędzej przed tą podejrzaną zoofilką. O dziwo tylko miniaturowy Hitler myśli logicznie.

Hitler i Fluttershy łączą siły by przekonać tych idiotów aby wrócili do domu. A nie. Hitler uciekł. Brawo dla naczelnego wodza Zefirkowej Rzeszy! 

Twilight zamienia Mane 5 w Zefiry aby pomóc im stawić czoła Zefirowi wiatrowi. Wiedziałem, że ten odcinek będzie katastrofą ale nie, że aż taką. Nienawidzę tego odcinka.

Mane six ratuje sytuacje, miniaturowa kraina w jakieś skale, różowy Hitler ma dziecko, Rzesza napada na Związek Radziecki. Dzień jak co dzień, dzień po dniu. Fluttershy ma kolejny klucz w postaci niebieskiego kwiatka. 

Odcinek z serii " II Wojna Światowa", a My Little Pony. Oczywiście nie muszę podsumowywać, że był totalnie do bani, a Brezzies potraktowałbym napalmem, ewentualnie miotaczem ognia.


sobota, 15 marca 2014

Odcinek 80 Tłajlajt tajm

Co nas dzisiaj czeka? Kolejny odcinek o Twilight? Hmm. Brzmi całkiem zachęcająco.

Twilight bawi się w Dumbledora czyli uczy jakieś bachory [czytaj Sweetie coś tam] jak używać magii [czytaj: jak walczyć z czarną magią]. Sweetie oczywiście jest totalnie do bani. Kto by się spodziewał?

Apple Bloom znęca się nad niewinnymi sadzonkami jabłoni. Kurwa co za bzdury w tym dzisiejszym odcinku. CMC proszę stąd wypieprzać, czekam na jakąś prawdziwą akcję a nie problemy zakompleksionych źrebaków. O, Apple Bloom zabiła sadzonkę. Zajebiście. Serial propaguje znęcanie się nad roślinami.

Moje początkowe przypuszczenia, że to będzie odcinek o Twilight chyba pójdą w zapomnienie, bo ciągle jest tylko o tych jebanych Krzyżowcach Słodkiej Skazy.

Jak zwykle CMC jest prześladowane i hejtowane przez całą społeczność. Pierwszy raz widzę logiczne myślenie ze strony CMC, gdyż bronią się przed innymi swoją znajomością z Jaśnie Oświeconą Księżniczką Twilight Sparkle. Oczywiście, że nikogo to nie obchodzi bo Twilight cały czas jest malutkim popychadłem z biblioteką a nie prawdziwą władczynią.

No kurwa oczywiście iż się pomyliłem. Wszyscy nagle uważają znajomość z Twilght za coś ponadczasowego, magicznego i o kurwa o kurwa Tłajli na mnie spojrzała macie mnie wielbić gdyż taka jest wola naszej władczyni. Kurwa co za stek bzdur. Zmierzchopegazorożec iskry znają wszyscy w Ponyville i jakoś nikogo to za bardzo nie obchodziło, że jest jakąś tam księżniczką.

CMC daje się nabrać na podstępy Tiary i łyżki. Kurwa. Nienawidzę tego odcinka. Za dużo tych małych bachorów, dających się nabrać na wszystkie wkrynty środowiska.

Tiara i łyżka są psycho fankami naszej ukochanej głównej bohaterki. Ja pierdole.

CMC są bardzo super sławne kosztem Twilight. Tyle wygrać. Jakbym organizował w mojej szkole spotkania z Bronisławem Komorowskim to też by był taki szum? No kurwa nie sądzę.

Drogi pamiętniczku. W dzisiejszym odcinku dowiedzieliśmy się, że Twilight je posiłki w restauracjach sieci McDonald's. A no i jeszcze Pinkie Pie dorabia tam jako kelnerka. Tyle nowych rzeczy, kiedy ten odcinek się skończy? Ja cierpię. Cierpię cierpieniem cierpiących przez te durne CMC.

Twilight wcale nie miała nic przeciwko bycia super celebrytką. Podpisała parę autografów i uciekła do biblioteki. Ale dzięki temu CMC jest jeszcze bardziej super sławne. Pławią się w chwale i luksusie. Wow.
Tyle wygrać dzięki znajomości z jakimś super nerdem.

It's Twilgiht Time!
TWILIGHT TIME! TWILIGHT TIME! TWILIGHT TIME!

Twilight z kwiatem we włosach? Awwww.
Nah. Ten odcinek zawierał ciekawy morał ale fakt, że głównym bohaterem było CMC obrzydził mi ten odcinek. Przepraszam bardzo ale po prostu nie trawię tej trójki.